CELEBRITY
1506 dni i koniec. Niespodziewana porażka Świątek. Rzut rakietą podkreślił niemoc Polki

Przez ponad cztery lata Iga Świątek była nie do ruszenia na szczycie światowego tenisa, odporna na ataki kwalifikantek marzących o pokonaniu gigantki. Jednak ta passa — trwająca 1506 dni — została przerwana w zaskakujących okolicznościach, wprawiając tenisowy świat w osłupienie.
Polka, która rozpoczęła US Open 2025 od pewnych zwycięstw w pierwszych rundach, nagle znalazła się w potrzasku przeciwko dobrze jej znanej rywalce — Annie Kalinskiej. Ich pojedynek w trzeciej rundzie w Nowym Jorku zbliża się wielkimi krokami, a wspomnienia dawnych bitew — szczególnie tego słynnego meczu, w którym Świątek w furii rzuciła rakietą — wciąż nie dają o sobie zapomnieć.
Obiecujący początek i niebezpieczna przeszkoda
Świątek rozpoczęła turniej w swoim stylu. Najpierw bez problemu pokonała Emilianę Arango (6:1, 6:2). Potem czekało ją więcej emocji z Suzan Lamens, mecz rozciągnął się na trzy sety (6:1, 4:6, 6:4), lecz liderka rankingu wyszła z niego zwycięsko.
Kalinska z kolei przeszła do tego etapu po zaciętych bojach. Na kortach Flushing Meadows najpierw ograła Clervie Ngounoue (6:0, 5:7, 6:4), a następnie poradziła sobie z Julią Putincewą (6:1, 7:5). Jej determinacja zapewniła jej szansę ponownego starcia ze Świątek — tym razem w blasku nowojorskich świateł.
Historia pojedynków: kontrola kontra załamanie
Ich rywalizacja już teraz ma ciekawy przebieg. Ostatnie spotkanie odbyło się podczas turnieju WTA 1000 w Cincinnati, gdzie Świątek nie dała rywalce większych szans, pewnie zwyciężając w ćwierćfinale 6:3, 6:4. Polka zakończyła cały turniej triumfem, podkreślając swoją dominację.
Nie zawsze jednak wyglądało to tak pewnie. Pierwsze starcie obu tenisistek, w półfinale turnieju w Dubaju w 2024 roku, zapisało się w pamięci zupełnie inaczej. To właśnie wtedy Kalinska zszokowała tenisowy świat, a Świątek straciła panowanie nad sobą w sposób rzadko spotykany.
Dubaj: mecz, którego nikt się nie spodziewał
Półfinał w Dubaju miał być kolejnym krokiem Świątek w drodze po trofeum. Zamiast tego, stał się jednym z najczęściej komentowanych spotkań sezonu. Kalinska, rozpoczynająca turniej od eliminacji, grała jak natchniona — odważnie i bez respektu.