CELEBRITY
Skandal na US Open: milioner okradł małego chłopca na oczach kamer. Polski tenisista bohaterem

Wielkie zwycięstwo Kamila Majchrzaka na US Open niemal przyćmił obrzydliwy skandal. Tuż po meczu, na oczach kamer, zamożny biznesmen bezwstydnie wyrwał małemu chłopcu czapeczkę, którą podarował mu tenisista. Nagranie z kradzieży obiegło świat, wywołując falę wściekłości. Jednak to, co zrobił potem polski sportowiec, pokazało, czym jest prawdziwa klasa i przywróciło wiarę w sport.
Skandaliczne sceny po wielkim zwycięstwie. Chłopiec zalał się łzami
“Kamil Majchrzak wygrał z Karenem Chaczanowem 2:6, 6:7, 6:4, 7:5, 7:6 (10-5) w drugiej rundzie US Open!!! Polak dokonał niebywałej rzeczy, wychodząc ze stanu 0:2 w setach. Pierwszy raz w karierze pokonał rywala z TOP 10 rankingu. CO ZA MECZ! Pojedynek trwał ponad cztery i pół godziny” – grzmiał na portalu X dziennikarz Dominik Senkowski. Nikt nie spodziewał się, że chwilę po tak historycznym triumfie euforię zastąpi szok i niedowierzanie.
W geście wdzięczności Kamil Majchrzak zdjął z głowy swoją meczową czapkę i postanowił podarować ją jednemu z najmłodszych fanów. Mały chłopiec z niedowierzaniem wyciągnął ręce i już trzymał w dłoniach wymarzoną pamiątkę. Jego radość nie trwała jednak długo. Chwilę później rozegrały się sceny, które zszokowały świat sportu.
Stojący tuż obok dziecka dorosły mężczyzna, prawdopodobnie zamożny biznesmen, z zimną krwią wyrwał chłopcu wspomnianą czapkę z rąk. Zszokowany malec krzyczał i błagał o zwrot swojej pamiątki, ale mężczyzna z uśmiechem na twarzy schował ją do torby towarzyszącej mu kobiety. Zamiast oddać czapkę, roześmiał się i z kpiną wręczył dziecku długopis. Cała afera rozegrała się w ułamku sekundy, a zajęty innymi fanami Kamil Majchrzak początkowo nie zauważył, że jego prezent trafił w niepowołane ręce.